Przejdź do głównej zawartości

Posty

Jesteśmy w Polsce - Jasło

-Moja ciotka mieszka w Tłuszczu! -A moja w maśle... -Chyba w Jaśle.  To powyżej to fragment skeczu Kabaretu Moralnego Niepokoju, który swego czasu uważałem za najlepszy aktywny kabaret na polskiej scenie. Ten skecz powyżej to zresztą jeden z ostatnich, który niemal dosłownie doprowadzał mnie do łez, a do tego był wolny od tematów politycznych, światopoglądowych, czy poruszających kwestie wyznania. On był po prostu idiotyczny i tak się też nazywał - to idiotyczne. Równocześnie bardzo wysoko ceniłem sobie kabaret Mumio, do końca nie wiem dlaczego. Może właśnie z tego samego powodu co skecz powyżej, bo u nich akurat wszystko było absurdalne i bez sensu.

No ale o Jaśle ma być. O niedużym, ledwo 35-tysięcznym mieście leżącym w województwie podkarpackim, choć wciąż na skraju historycznej Małopolski, gdzie rzeki Ropa i Jasiołka łączą się z Wisłoką, a miejscowi kierowcy tworzą koszmarne korki w samym centrum. To bynajmniej nie jest senne miasteczko. Nie w dzień powszedni.
Składałem się kilka razy …
Najnowsze posty

Islandia cz.2: Islandzki Złoty Krąg

Hotelowe śniadanie w Reykjaviku było skromne, ale w pełni zadowalające. Świeży, jeszcze ciepły chleb, jakaś szynka, spory wybór serów, dżemy - taki standard, ale niczego więcej nie potrzebowaliśmy. Na tamtą sobotę zaplanowaliśmy dużo atrakcji, lecz jeszcze po godzinie dziewiątej niespiesznie sobie kawkowaliśmy sprawdzając przy tym na telefonach jak rozwija się sytuacja z wirusem i przede wszystkim z pogodą. Wirus jeszcze nie powodował problemów, którymi moglibyśmy się przejmować, natomiast gorzej było w tym drugim temacie - otóż według safetravel.is droga do naszego kolejnego noclegu była nieprzejezdna. Trochę to zmąciło nasz dotychczasowy spokój i zaczęliśmy się zastanawiać jak do tego podejść, bo opcje mieliśmy dwie; albo zostawić jak jest i czekać na otwarcie drogi, albo jednak anulować nocleg i poszukać czegoś innego w bezpieczniejszym miejscu. Dylemat był spory, gdyż prognozy na ten dzień zapowiadały opady śniegu i wiatr, a co za tym idzie niepewność co do stanu dróg w dalszej cz…

Islandia cz.1: Reykjavik

To, co jeszcze do niedawna sprawiało, że stawiałem linie WizzAir przed Ryanair były punkty. Wystarczyło, że robiłem normalne zakupy, tankowałem, płaciłem za obiad, a punkty same wskakiwały na konto dołączone do karty. Następnie musiałem złożyć dyspozycję o przeniesienie ich na konto Wizz i już mogłem planować jakiś wyjazd. Rok 2019 słabo wypadł pod tym względem, więc do jesieni zachomikowała mi się całkiem zgrabna suma, która niestety wkrótce miała stracić swoją ważność. Poszperałem po stronie Wizza i rzuciłem do Ani: - Gdzie wolisz polecieć? Do Gruzji czy na Islandię? - Co? Na Islandię! - Islandia it is. Tyle, że to był listopad. Druga połowa, grudzień co prawda za rogiem, ale wciąż listopad. No, a loty zarezerwowałem dopiero na marzec 2020. Ania zaplanowała trasę, ja dopełniłem noclegami i samochodem i już od lutego byliśmy gotowi do drogi. Nie przewidzieliśmy tylko jednego... pandemiikoronowirusa.
Dopóki wirus nie pojawił się we Włoszech i zaczął tam siać spustoszenie, to nikt go…

Wietnam cz. 4: Ho Chi Minh City & wyspa Phu Quoc

Marzyłem o tym, by zobaczyć dawny Sajgon. Zagłębić się w to miasto, poznać je, zobaczyć jego blizny, bo przecież tyle się o nim słyszało i czytało. Ze środkowego Wietnamu przywiozłem jednak pamiątkę, która skutecznie spaskudziła mi drugą połowę pobytu w Wietnamie. Nie do końca wiem co to mogło być, prawdopodobnie coś pospolitego, lecz do końca wyjazdu miałem pozamiatane. Bo osłabienie, bo gorączka, bo kaszel i jak się łatwo domyślić w takim stanie trudno się czymkolwiek cieszyć. Przeszło mi przez myśl, że to może być denga, ale objawy trochę nie pasowały, lecz profilaktycznie nabyłem w aptece Tylenol, czyli zwykły Paracetamol. Swoją drogą ciekawostka, która może się kiedyś komuś przydać - jak podejrzewamy u siebie dengę, to ibuprofen jest niewskazany, ale paracetamol już tak. W aptece kupiłem też maseczki i jedną wciąż jeszcze nawet mam. Dziś zdaje się być cenniejsza niż tusz do drukarek.
Po przylocie i uderzeniu o łóżko musiałem się skonfrontować z Tam, naszą ogarniaczką w Wietnamie…